Odwróciłam się i zobaczyłam... Jasona. To on mnie gonił razem z Jaz. Szybko się do niego przytuliłam. Ktoś nas jednak popchnął, upadłam... Potem pamiętam tylko ciemność.
***2 dni później*** Poczułam bardzo dokładnie czyiś dotyk na swojej ręce. Ktoś szeptał coś. Próbowałam otworzyć oczy. Jednak przed tym jeszcze ujrzałam obrazy. Całe dzieciństwo, dorastanie, przygody tutaj, Eliasz, Eric... Wszystko. Momentalnie usiadłam i otworzyłam oczy. Leciały mi łzy. Byłam w pokoju. Moim pokoju. Przy mnie wszyscy siedzieli. Chris trzymał mnie za rękę. Bardzo się cieszę, że jestem z nimi, a nie z Eliaszem i Eric'em. Od razu rzuciłam się na Chrisa.
- Boże. Na reszcie. - szepnął Chris.
- Chris, braciszku. - rzekłam.
- Cat ? Pamiętasz coś ? - spytał Jason.
- Pamiętam wszystko. Od samego początku. - rzekłam. - Powiedźcie mi jedno. Skąd ich znacie ? - spytałam.
- Kogo ? - spytał Chris.
- Nie udawaj głupiego. Cały czas jeszcze pamiętam jak mnie nazwałeś i od razu mówię, że szukam mieszkania. - rzekłam.
- Cat...proszę nie wyprowadzaj się. - powiedział Chris. Nie wiedziałam czemu go to teraz obchodzi ?
- Dlaczego ? -spytałam.
- Bo grozi Ci niebezpieczeństwo. - powiedział Jason. Wszyscy na niego spojrzeli. - No co ? W końcu musiała się dowiedzieć. Lepiej niech ode mnie się dowie.
- Ona może nie wiedzieć tego. - rzekła Jazmyn.
- Niech w końcu się dowie, bo ją czeka to samo. - rzekł Ryan.
- W końcu mi powiecie ? - spytałam już trochę poddenerwowana. Chris się zaśmiał pod nosem. - Och ! Zamknij się bracie. - rzekłam do niego.
- Dobra. Powiedz jej. - rzekli wszyscy wspólnie.
- Ok... To zaczęło się jakieś 3 lata temu. Wszyscy potrzebowaliśmy kasy. Mój ojczulek był w gangu. Każdy z nas miał jakiś problem. Tata był w tym najlepszy na świecie. Wszyscy go podziwiali, ale też chcieli go zabić za konkurencje. W końcu stąd wszyscy się zgłosiliśmy do niego. Trenował nas, wysyłał, dawał rozkazy aż...staliśmy się najlepsi w branży. Pewnego dnia poszliśmy na bitwę gangu. To był nasz, czyli "DANGER", a przeciwny to "RORSEN" i należał do ojca Eliasza. - wtedy poczułam jak wszystko mi drętwieje. - Eliasz był tam. Jego ojciec zabił mojego, a gdy nikt mnie nie spostrzegł ja się zakradłem i zabiłem jego. Eliasz bardziej to przeżył. Powiedział, że się zemści. Za każdym razem mamy przez niego na pieńku. Gdy dowiedział się o dziewczynach...każdą porwał jego gang. Pierw była Car, potem Jaz...teraz poluje na...- przerwałam Jasonowi.
- Na mnie. - wyszeptałam.
- Tak. Cat nie martw się. Będziemy cię chronić. Proszę tylko się nie wyprowadzaj. - rzekł Chris. Przytuliłam się do niego.
- To dlatego nie chciałeś się przeprowadzić z nami. - rzekłam. Rozpłakałam się. Gdy wspomnienie o rodzicach wraca to mnie rozpruwa od środka.
- Cat...nasi rodzice...-rzekł Chris. - Dzwonili. Powiedzieli, że niedługo zadzwonią do Ciebie. - rzekł uśmiechając się. Od razu się rozpromieniłam. Rzuciłam mu się na szyję.
- Tak się cieszę.- oderwałam się od niego . - A co do gangu to słyszałam gorsze rzeczy, ale ci współczuję Jason. - rzekłam i do niego podeszłam. Przytuliłam się. Chyba tego się nie spodziewał, bo na początku nie wiedział co zrobić.
Gdy się od niego odkleiłam, zaśmiałam się.
- Głodna jessssteeem. - rzekłam uśmiechnięta.
- Już idziemy. - rzekł Chris.
- Ale mnie nóżki boląąą... - zaśmiałam się.
- Wsiadaj księżniczko. - rzekł Jason schylając się przede mną plecami.
- Dziękuję mój biały koniu. - wszyscy się zaśmiali. Wsiadłam na Jasona i od razu poszliśmy do kuchni. Po drodze Jas nie obył się bez tego, że chciał mnie zrzucić. Bez tego, że mnie gilgotał. A od tyłu reszta cały czas się z nas śmiała i mówiła, że ładnie razem wyglądamy. Nie wnikam w ich rozumowanie. Weszliśmy do kuchni i Jason posadził mnie na blacie. Potem się przede mną ukłonił w pas.
- Co mam panience podać ? - spytał.
- Po proszę letnie kanapki. - rzekłam skiniając głową. Wszyscy z nas mieli polewkę. Gdy się zorientowaliśmy, dołączyliśmy do nich. Ryan razem z Chazem już leżeli na podłodze ze śmiechu. Jason zrobił mi kanapki, a ja z chęcią je zjadłam.
Wszyscy razem z lodami usiedliśmy na sofie. Znaczy ja z Jasonem usiedliśmy na sofie. Chris z Jaz i Car na drugiej. Ryan i Chaz wybrali podłogę. Wszyscy coś robiliśmy. Jedliśmy lody, a Ry z Chazem grali na XBoksie. Dziewczyny z Chrisem dopingowały chłopaków, gdyż grali we wyścigi. Każdy normalny człowiek pomyślałby, że jesteśmy normalni. Jednak gdyby zajrzało się w osobowość to każdy ma inną. Gang jeszcze wtopił się w nas. Z całych rozmyśleń wyrwał mnie krzyk chłopaków. Zaśmiałam się i spojrzałam na Jasa. Także był zamyślony. Wzięłam brudną łyżkę od lodów i przyłożyłam ją do nosa Jasona. Momentalnie wybuchłam śmiechem. Gdy reszta to usłyszałam, obejrzała się i tak samo wybuchła śmiechem.
- Lepiej uciekaj. - ostrzegł mnie Jason. Ja szybko odłożyłam lody i zaczęłam uciekać przez cały dom. Jason cały czas biegł za mną, a reszta z nas się śmiała.
- Ratuj Chris. - krzyknęłam ze śmiechem.
- Masz na co zasłużyłaś. - odkrzyknął.
- Dziewczyny, chłopacy ? - spytałam. Oni tylko pokiwali głowami na nie. Dalej uciekałam aż Jason mnie dorwał i przerzucił sobie mną przez ramię. Zaprowadził mnie na kanapę i wysmarował mi całą twarz lodami.
- Jason, baranie !!! - krzyknęłam. Wziął sobie trochę lodów z mojej twarzy i oblizał.
- Zemsta jest słodka. - rzekł.
Wszyscy wybuchli śmiechem. Ja wstałam i poszłam do kuchni. Wytarłam twarz w ręcznik. Moja twarz była cała lodowata. Wyszłam z kuchni i usiadłam koło Jasona. Spojrzałam na niego, a on miał taką cieplutką bluzę. od razu przycisnęłam swoją twarz do niej. Wszyscy ponownie się zaśmiali, ale mi było ciepło. Dopiero rozbudził mnie dzwonek przychodzącego SMS-a. Do mnie. Od razu poszłam do pokoju po niego. Odczytałam wiadomość, a jego treść mnie zszokowała. Mianowicie było w niej napisane...
-----------------------------------------------------------
Hej moi kochani.
Dziękuję Wam za tyle komentarzy i wyświetleń. Co u Was słychać ? Macie jakieś pomysły co może być w SMS-ie i kto go napisał ? Odpowiedzi piszcie w komentarzach.Dziękuję i całuję.
Piosenka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz