czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 8 !

Po tym usłyszałam jedynie szyderczy śmiech Eliasza i odpłynęłam w nie pamięć.... 
*** rok później ***
Ten cały rok był dla mnie bardzo trudny. Pracuję dla Erica. To szef Eliasza. Jest dla mnie bardzo miły. Prawdopodobnie straciłam pamięć po tym jak uderzył we mnie samochód. Eliasz mnie wtedy uratował. Teraz dzięki Eliaszowi, z którym jestem mam dach pod głową. Może i pracuję w nocnym kubie "Spam" i jestem tancerką na rurze, ale nikt nie ma prawa mnie dotknąć. Tak wszystko się zmieniło. Pamiętam tylko mojego brata. Eliasz powiedział, że on zginął razem ze mną gdy jechał. Przykro mi z tego powodu. 
***dzień***
Następny ten sam dzień. Wstałam wcześnie, oczywiście nie wyspana. Przy moim boku spał tak słodko Eliasz. Cmoknęłam do w usta. On przedłużył pocałunek. Otworzył oczy. Jego błękitne, cudne oczy. Uśmiechnął się.
- Cześć piękna. - rzekł. Ja się lekko zarumieniłam i wyszczerzyłam się.
- Dobry misiu pysiu. - rzekłam. On się zaśmiał. Ja już wstawałam i z moimi ubraniami 
weszłam do łazienki. Szybko się umyłam, ubrałam swoje rzeczy i rozczesałam swoje długie włosy. Umalowałam się i popsikałam się perfumami. Wyglądałam zabójczo. Wyszłam z łazienki i od razu moje usta zostały zaatakowane przez Eliasza. Oderwałam się od niego i podeszłam po moja torebkę.
- Kochanie zostań. - prosił mnie.
- Nie mogę. Dzisiaj i ty i ja idziemy do pracy. Zobaczymy się potem. Kocham cię. - cmoknęłam przed wyjściem go w usta i opuściłam mieszkanie.
 Zeszłam do garażu i wsiadłam do mojego Audi.Włączyłam muzykę i wyjechałam na ulice. Jechałam przez dłuższy moment podśpiewując sobie piosenkę. Wyjeżdżałam z rogu aż dostrzegłam czarny samochód pędzący z niego. Zablokował mi drogę. Wyszłam z auta. Wiem to lekkomyślne, ale umiem się bronić. Z auta wyszła szatynka, a za nią chłopaki. Skąś ich znałam, ale nie wiem. Widzę wszystko przez mgłę.
- Serio ? Nie mogliście mnie przepuścić ? - spytałam wkurzona.
- Cat ? - spytała szatynka. 
- Tak to ja. Ale kim ty jesteś ? - spytałam marszcząc brwi.
- Nie pamiętasz nas ? - spytał jakiś chłopak. 
- No raczej bym się nie pytała. - rzekłam sarkastycznie.Przeglądałam się na wszystkich. Zatrzymałam swój wzrok na blondynie. Spojrzałam na jego oczy. Były takie same jak moje. Jego postura była taka jak moja. Spojrzałam raz jeszcze w jego oczy. Momentalnie wszystko stanęło mi przed oczami. Obrazy rodziców, dzieciństwa, mojego brata Chrisa i przyjaciół. To byli oni. Ale jednego nie rozumiałam. Przecież Chris nie żyje...
- Cat ? To my. To twój brat. Pamiętasz nas ? - spytał szatyn.
- Przez mgłę. Mój chłopak Eliasz powiedział, że miałam wypadek. - rzekłam.
- Chłopak ? Eliasz ? - spytała jak sądzę Jazmyn.
- Tak. Eliasz to mój chłopak. Był jedyny, który był przy mnie po wypadku gdy straciłam pamięć. - wyjaśniłam. Oni zrobili bardzo dziwne miny.
 - Zabije go za to co Ci zrobił. - krzyknął Chris. Teraz już byłam pewna, że to on.
 - Chris ? - spytałam. On od razu przeniósł swój wzrok na mnie i się uśmiechnął.
- Tak siostrzyczko ? - spytał mnie.
- Nie wierzę, że ty żyjesz. - rzekłam i szybko się do niego przytuliłam.
 - Czekaj, co ? Żyję ? O czym ty mówisz ? - spytał.
 - No Eric mój szef i Eliasza szef powiedział, że zginąłeś w wypadku samochodowym, który ja spowodowałam. - wyjaśniłam.
- Jaki szef ? Gdzie ty pracujesz ? - spytał teraz chyba Ryan.
- Eric Watson. To mój szef. Pracuje w " Spam " jako tancerka na rurze. - wyjaśniłam po cichu. Teraz się tego wstydziłam.
- Ty jesteś prostytutką ? - spytał Chaz.
 - Nie ja tylko tańczę. - dokończyłam.
- Nie wierze, że on to zrobił. - rzekł Chris.
- Zamorduje sukinsyna. - krzyknął Jason. 
- Wyjaśni mi ktoś wszystko ? -spytałam. Wiem, że wszyscy są w jakiś gangach.
 - Dobra, ale jedziemy do domu. - rzekł Chris.
- Ale ja nie mogę się spóźnić. - wyjęczałam.
- Cat ? Czy oni Ci coś robili ? - spytał Jason.
- Ja muszę już iść. Przepraszam. - wsiadłam do auta i szybko ich ominęłam.Nie mogę w to uwierzyć, że Chris żyje. 
Ja... Cały czas byłam okłamywana. Jeszcze...wiem, że muszę to wyjaśnić. Musi mi ktoś to powiedzieć. Prawda ? Zajechałam do klubu. Poszłam do swojej garderoby. Przebrałam się w strój 
 i do tego wysokie szpilki. Nie wstydzę się swojego ciała. Nikt nie może mnie poznać, gdyż mam na sobie maskę. Cieszę się z tego powodu. Weszłam na scenę i zaczęłam swoją prace. Po około 3 godzinach się skończyła. Poszłam do garderoby i przebrałam się we wcześniejsze ubrania i wyszłam. Skierowałam się do Eliasza. Muszę z nim przecież pogadać. Poszłam i znalazłam go w loży. Siedział z Eric'em. Boże. 
- Możemy pogadać ? - spytałam. Oni skinęli głowami. Od razu się dosiadłam.
- O co chodzi ? - spytał Eric.
- Chodzi o to, że mnie okłamaliście. - rzekłam.
- Z czym ? - spytał Eliasz.
- Chris żyje, a wy o tym wiedzieliście. - rzekłam.
- Skąd o tym wiesz ? - spytali.
- Widziałam go dzisiaj. - powiedziałam.
- Ty szmato !!! - krzyknął Eliasz.
 Wzięli mnie pod ręce. Wyrywałam się im. Wyszliśmy z klubu. Chcieli mnie wsadzić do samochodu. Eliasza uderzyłam z łokcia, a Erica w krocze. Próbowałam uciec. Na prawdę. Chciałam. Weszłam na ulicę. Biegłam ile wlezie. Słyszałam jak za mną biegli. W końcu któryś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam...
----------------------------------------------------------
Hejka kochani. Bardzo Wam dziękuję za mnóstwo wyświetleń. Liczę na jeszcze więcej. Kocham was i zapraszam do komentowania. Całuję :* <3
Buziaczki 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz