czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 12 !

- Nie....- popatrzył na Jaz, która karciła go wzrokiem. - no dobra....to prawda. - przełamał się.
- Wiesz...
 Jason...- zaczęłam on popatrzył na mnie. - Ja też coś czuje do Ciebie. - zaśmiałam się, bo zawsze tak mam jak się denerwuje. 
- Ooo dwa gołąbeczki coś czują do siebie. - powiedziała Jaz, a chłopcy się zaśmiali.
- Przestańcie ! - krzyknął Chris. Ja już nie wytrzymywałam. Zaraz się zacznie. Chris zawsze chce mnie chronić przed wszystkimi. Popatrzyłam na niego, a on cały był czerwony. Nie wiem czy ze śmiechu czy ze złości. - Jason nie może być z Cat.
- Dlaczego ? - spytała Caro.
- Dlatego, że ona będzie w niebezpieczeństwie. - wyjaśnił.
- Chris... ja już od dawna jestem w niebezpieczeństwie. - powiedziałam. Już nie mogę tego dłużej kryć.
- Co ? - spytał Chris. Widać, że jest zdezorientowany. 
- Ja już nie mogę. - rzekłam.
- Ale czego ? - spytał Ryan. 
- Kiedy dowiedziałam się z mamą o mojej chorobie...My potrzebowaliśmy pieniędzy. - zaczęłam.
- Jaka choroba ? O czym ty mówisz ? -spytał Chris. 
- Braciszku. Ja mam...mam białaczkę. - powiedziałam.
- Co ? -zająkał się. 
- Gdy ojciec nas bił...ja pewnego dnia trafiłam do szpitala przez niego. Byłam tak pobita, że prawie nic nie pamiętałam. Gdy robili mi wszystkie badania dowiedziałam się, że mam białaczkę. To było dla mnie przerażające. Nie chciałam tego. Jednak los chciał inaczej. Brałam chemię, ale ona tylko trochę pomagała. Na nią musieliśmy mieć pieniądze. Gdy tata się dowiedział...on zmienił się i przeprosił. To on poszedł do jednego z gangów i dla nich pracował. Bałam się tego tak jak oni, ale potrzebowaliśmy tego. Tata jest najlepszy, znaczy był. Od tam tej pory jestem zagrożona. U ciebie właśnie miałam być chroniona, ale także szkolona. Z bratem Jasona to wszystko uzgodniłam. - wyjaśniłam. Wszyscy mieli zaszklone oczy, ja płakałam. Jason przysiadł się do mnie i mnie przytulił. Lepiej się poczułam.
- Dlaczego mi nie powiedzieliście ? - spytał Chrisiak.
- Braciszku nawet nie wiesz jak się wtedy czułam. Ty wyprowadziłeś się. Tata mnie bił. Dowiedziałam się o swojej chorobie. I na dodatek tata był w gangu. Nie wiesz jak to jest. To właśnie od tam tej pory jestem w niebezpieczeństwie. Gdy widziałam się z Jexonem... - przerwała mi Jazmyn.
- Widziałaś się z naszym bratem ? - spytała. Miała zaszklone oczy.
- Tak widziałam. Powiedział, że niedługo wróci. - rzekłam z uśmiechem.
- To genialnie. - rzekła. 
- Tak wiem. No więc gdy się z nim widziałam, to powiedział żebym się do was przeprowadziła, bo tutaj jest lepszy szpital i lepsze bezpieczeństwo.
- Cat ? Wyjdziesz z tego, prawda ? - spytał mój brat. Usiadłam koło niego i go przytuliłam.
- Braciszku, postaram się. - wyszeptałam.
- A jaki to był gang ? - spytał Ryan.
- Death. - rzekłam. Raczej wyszeptałam bardziej.
- Tata do nich dotarł ? Nie możliwe. Dobrze zostawmy to narazie. Wiemy już co się działo. Jutro idziesz do szpitala. - rozkazał Chris. 
- Ale Chris...
- Nie on ma rację. - rzekł Jason.
- Jesteście jak dzieci. - rzekłam. - Pójdę już do tego szpitala. - uzgodniłam. 
- Mamy nadzieje. - rzekli wszyscy. 
- Ale już się nie wściekajcie. - zaśmiałam się. 
- No dobrze. - zaśmiali się.
- Cat ? Pójdziesz ze mną się przejść ?- spytał Jason. Uśmiechnął się. Zaciekawiło mnie to bardzo. 
- Dobrze. Pójdę. - rzekłam. 
Wstałam z miejsca i oboje skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Bardzo byłam ciekawa rozmowy. Ubraliśmy się i wyszliśmy. Szliśmy w ciszy. Każdy nie wiedział jak zacząć rozmowę. Każdy powiedział dzisiaj troszeczkę więcej słów. Gdy o tym pomyślałam, uśmiechnęłam się i chyba zarumieniłam. Jason chyba pomyślał o tym samym bo też się uśmiechnął. 
- Cat ? Ja mówiłem prawdę. - rzekł.
- Na prawdę ci się podobam ? - spytałam.
- Tak. - zarumienił się. Zatrzymaliśmy się i popatrzyliśmy sobie w oczy. 
- Wiesz Jason...ty....
CDN
hej moi mili. Bardzo za wami się stęskniłam. Dziękuję za tyle komentarzy i wyświetleń. Kocham was i czekam na komentarze. :-*

Rozdział 11 !

Wyjechaliśmy z garażu i kierowaliśmy się w stronę starych magazynów na obrzeżach... Jechaliśmy tak wzdłuż drogi już z jakąś godzinę. Bardzo byłam zdenerwowana, ale także się martwiłam. Nie chciałam, aby to wszystko tak się potoczyło. W końcu dojechaliśmy do starych magazynów. Zostawiliśmy auto w lesie, żeby nie było go widać. Wszystko było zaplanowane, ale nie mieliśmy kiedy uderzyć. Wysiedliśmy z niego i wzięliśmy broń. Wszyscy mieli albo Awp lub ak47 lub M4. Ja akurat miałam AWP. To najlepsza broń. Miałam już z nimi doczynienia gdy byłam z Eliaszem. Zaczailiśmy się wszyscy w okół całego magazynu. Jedni mieli wejść od tyłu, drudzy od lewej strony, następni od prawej, a ja i Jason od przodu. Zaczęło się. Jeden po drugim zostali wystrzelani, ale nigdzie nie widziałam zaginionych oraz Eliasza ani Erica. Weszłam do góry, a Jason szedł od tyłu, za mną. Wchodziłam po kolei do każdego pokoju, aż dotarłam do ostatniego. Weszłam tam i zobaczyłam tą dwójkę siedzących przed stołem i gapiących się na moich rodziców i na Mis. Ten widok był bardzo smutny, ale we mnie aż się zagotowało. 
- Nareszcie dotarliście. - zaśmiał się Eric. 
- Lepiej późno niż wcale. Co nie Eliasz ? - spytałam go. 
- Mogłaś w końcu się przyłączyć, ale ty nie. - rzekł Eliasz. Ja się zaśmiałam.
- W twoim zasranym życiu może bym tak zrobiła. - rzekłam. Jason z tyłu się zaśmiał cichutko.
- Ale jak byłaś u nas dziwką to ci pasowało. - rzekł Eric.
- Kto tu niby był, gwałcicielu ? - spytałam. Popatrzyłam się na niego.
- Dobra. W takim razie zmierz się ze mną, bez broni. Co ty na to ? - spytał mnie.
- Może jak będziesz w piekle się smażył? - spytałam jak bezbronne dziecko. 
- Jeszcze tego pożałujesz. - rzekł i się rzucił na mnie. 
Upuściłam broń. Uderzył mnie w brzuch. Teraz nie byłam zdenerwowana tylko mocno wkurzona. Oddałam mu. Kontem oka zauważyłam, że Jason już zabił Erica, a teraz pomaga naszym znajomym. Chwila nie uwagi, a Eliasz uderzył mnie prosto w żebra. Zawyłam, ale popatrzyłam na niego. Mocno go kopnęłam w krocze. Upadł na kolana. Uderzyłam go pięścią w prawy policzek. Potem usiadłam na nim.
- To za to, że porwałeś moich rodziców. - rzekłam. Uderzyłam go w drugi policzek. - To za to, że porwałeś Mis.- Uderzyłam go w brzuch. - To za mnie. - Spojrzałam na Jasona. 
Podniosłam się i odwróciłam do niego. Szłam koło Erica. Przeszłam go.
- Cat uważaj. - usłyszałam jak Jason zawołał do mnie, a po chwili poczułam mocny ból w biodrze i upadłam. Ostatnie co usłyszałam to strzał, a potem tylko Jasona jak pochyla się nade mną. Potem ujrzałam ciemność....
***2 dni później***
Każda osoba powinna być wspierana przez najbliższych. Jedni kryją coś w sobie i nie mogą wydusić z siebie najważniejszych uczuć do osoby, która jest im bliska. Każdy powinien powiedzieć to jej, bo gdy coś się stanie może być na to za późno. Jeżeli ktoś dręczy jakąś osobę, bo nie umie powiedzieć jej czegoś co się czuje, to dopiero to sobie uświadamia jak ta osoba coś sobie zrobi. 
***pobudka***
Wszystko co się działo po tym czasie to mój najgorszy czas. Zaczęłam otwierać swoje oczy i znowu zamknęłam, gdyż uderzyło we mnie jasne światło. Znowu otworzyłam oczy i teraz już się przyzwyczaiłam. Byłam w swoim łóżku. Już wiem czemu tak wygodnie. Zaśmiałam się do siebie. Rozejrzałam się i w pokoju na fotelu spał Jason. Ojejku jak słodkoo. Znowu się zaśmiałam. Zauważyłam swój telefon na szafce, więc szybko zrobiłam zdjęcie Jasonowi. Postanowiłam wstać, ale gdy tylko to zrobiłam to od razu pożałowałam, bo się przewróciłam. Uderzyłam tak mocno w podłogę aż Jason się obudził. Gdy mnie tak ujrzał to się zaśmiał i szybko podszedł do mnie i mi pomógł. 
- Gdzie się tak śpieszysz ? - spytał. 
- oj no może do znajomych ? - spytałam ze sarkazmem.
- Oho ktoś tu wstał lewą nogą. - zaśmiał się. 
- Debil.- walnęłam do lekko w brzuch. 
- AŁ. Za co ? - spytał. 
- Za bycie. - powiedziałam. Zabolało mnie biodro. Spojrzałam na nie i ujrzałam zabandażowane. Teraz przypomniałam sobie, że zostałam w nie dźgnięta. 
- To Eric. - powiedział Jason. 
- Pomożesz mi zejść ? - spytałam. Pokiwał głową na tak. Szybko wziął mnie na barana. Co o dziwo nie bolało. Zaczęliśmy iść po schodach, a ja wpadłam w szał śmiechu, bo Jason by się potknął. Weszliśmy do salonu, gdzie siedzieli wszyscy i od razu na nas spojrzeli. Uśmiechnęli się, a Jason mnie ułożył na sofie. 
- Chcesz coś ? - spytał.
- Nie. - rzekłam.
- Nasz Jason, lekarz. - zaśmiali się chłopcy.
- O czym mówicie ? - spytałam zdezorientowana. 
- Jason tak się w tobie zabujał, że cały czas siedział przy tobie. - zaśmiała się Jaz. 
- Zamknij się Jazmyn. - warknął Jas. 
- Jason to prawda ? - spytałam. 
- Nie....- popatrzył na Jaz, która karciła go wzrokiem. - no dobra....to prawda. - przełamał się. 
- Wiesz...
-------------------------------------------------------
CDN
Hejka moi mili. 
Dzisiaj dodaje ten rozdział z dużą pomocą mojego brata Dawida. Pomógł mi w scenie z magazynem, ponieważ ja nie jestem za dobra w te gierki. 
Dziękuję za tyle wyświetleń.
Martwię się, bo nie widuje prawie komentarzy. Aż tak wam się nie podoba ? 

Ważne

Rozdział 10 !

Mianowicie było w niej napisane... żebym zadzwoniła do rodziców, ale było to ze zastrzeżonego numeru. Bardzo się zdziwiłam. Poszłam do salonu. Wszyscy na mnie spojrzeli, ale wybrałam numer do mamy. Nie odbierała co było dziwne. Wybrałam więc numer do taty. Odebrał.
- Halo , tata ? - spytałam. Usłyszałam jakieś szumy. 
- Cat ? Słońce ratuj. - krzyknął.
- Ale co się dzieje ? - spytałam już poddenerwowana. 
- RORSEN...połączenie zostało przerwane.- rzekł. 
- Kurw*- przeklnęłam pod nosem. Przypomniałam sobie, że tam gdzie byłam miałam zaufaną osobę. Ona też miała tak jak ja. 
Od razu do niej zadzwoniłam. Odebrała.
- Mis ? - spytałam.
- Cat ? Co się dzieje ? -spytała. 
- Czy Eliasz z Ericem są w clubie ? - spytałam na wstępie. 
- Nie. Wyjechali jakieś pół godziny temu.
- Kurw* nie dobrze. 
- Mogę jakoś pomóc ? - spytała.
- Zawiadom mnie jak będą. 
- Okej.
- Dzięki kochana. - rzekłam.
- Dla ciebie zawsze. 
Rozłączyłam się. Szybko pobiegłam do pokoju. Znalazłam swoją torebkę. W niej znalazłam to co szukałam. Zeszłam z tym na dół do salonu. Usiadłam, a wszyscy na mnie spojrzeli. 
- Macie sprzęt namierzający ? - spytałam od razu. 
- Mamy. - rzekł Jason. 
- Cat co jest ?- spytał Chris. 
- Dzwoniłam do rodziców, bo dostałam SMS-a abym tak zrobiła. Mama nie odbierała, więc zadzwoniłam do taty. A tam, żebym ratowała go i wyszeptał RORSEN. - opowiedziałam. 
- Czemu nic nie powiedziałaś ? - spytali wszyscy. 
- Nie wiem. Po prostu jeszcze zastanawiam się czy pomożecie. - rzekłam. Od razu wszyscy pobiegli po coś. Przynieśli sprzęty. Jedni namierzali, drudzy szykowali broń, a ja zastanawiałam się. 
- Hej. - powiedziałam. Nikt nie zwrócił uwagi. - HEJ ! -krzyknęłam. Wszyscy od razu zwrócili uwagę na mnie. - Nie zastanawialiście się skąd ojciec może wiedzieć o nazwie ich gangu ? - spytałam. Wszyscy pomyśleli. 
Faktycznie. Tata nic nie wie o tym. - rzekł Chris. 
- To dziwne. - rzekł Jason. 
- Mis... Mis...Ej czekaj. Co z Mis ? - spytałam.
- A kto to ? - spytała Caro. 
- To moja przyjaciółka, którą tam poznałam. Ona mi powiedziała, że ICH nie ma w clubie. - wyjaśniłam. 
- Zadzwoń. - podsunęła Jaz.
Od razu tak zrobiłam. Po pierwszym dzwonieniu nikt nie odbierał. Po drugim także. Zadzwoniłam trzeci raz. Odebrała. Usłyszałam szum. 
- O tak maleńka. Jeżeli Cat nie chciała to teraz ty będziesz moją dziwką...
Rozłączyło się, a mój telefon upadł tak jak ja na kolana. Nie mogę uwierzyć, że to przeze mnie. Odpłacą mi za to.
- Szykujcie sprzęt natychmiast. - rzekłam wnerwiona. 
- Co jest ? - spytały dziewczyny. 
- Szykujcie ten zasrany sprzęt i wyjeżdżamy do gangu RORESEN. Raz na zawsze zapłacą mi za to co zrobili. - rzekłam wychodząc do garażu. 
W garażu mamy jeszcze worek treningowy. Przywaliłam w niego kilkanaście razy i się rozpłakałam. Może i na zewnątrz jestem silna, ale w środku wszystko jest kruche. Mis jest moją przyjaciółką. Jest młodsza ode mnie i traktuje ją jak własną siostrę, bo to ja ją tam chroniłam. Nie chciałam, aby coś jej się stało, a teraz...Teraz wszystko dzieje się jej z mojego powodu. Jak coś się komuś stanie to sobie tego nie wybaczę do końca życia. Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Do środka wszedł Jason. Miał komiczną minę, jakby się mnie bał. 
- Cat ? Możemy pogadać ? - spytał podchodząc. Pokiwałam głową na tak. Nie chciałam, aby moi najbliżsi mnie się bali. 
- Czego chcesz ? -spytałam. 
- Czemu jesteś taka zła ? -spytał siadając ze mną na ogromnej oponie. 
- Słuchaj. Nie chce, abyście sobie myśleli, że jestem nienormalna. Mis jest ode mnie młodsza. Tam gdzie byłam chroniłam ją. Wiesz ? Traktuję ją jak siostrę, której nigdy nie miałam. Jest bardzo podobna do nas. Zwierzała mi się ze wszystkiego. Nie chciałam, aby coś jej się stało. Teraz jak dzwoniłam to...-głos mi się załamał, a Jason mnie przytulił do siebie - To słyszałam Eliasza... On mówił, że jak ja nie chciałam to teraz Mis będzie jego dziwką. Ja tego nie chcę. Ja muszę mu zapłacić za to co zrobił jej, rodzicom, a szczególnie mi... - rozpłakałam się na to wspomnienie.
- Cat ? Czy on Ci coś zrobił ? - spytał. 
- Ja...Ja tego nie chciałam...On mówił,że będzie fajnie...On, że nie mam nikogo oprócz niego...ja...on...-rozpłakałam się jeszcze bardziej.
- Cat ? Powiedz co Ci zrobił proszę. - powiedział po cichu Jason.
- On...on mnie...zgwał...cił... Jason. Proszę nie mów Chrisowi. - popłakałam się w ramię Jasona, a on mnie mocno przytulił. Wiem, że był zły, bo mięśnie mu się napięły. 
- Czemu mi nie powiedziałaś ? - spytał. 
- To jest dla mnie trudne. Zrozum. Ja tego nie chciałam. Byłam pijana, a on chyba jeszcze coś mi dorzucił. Nic z tego nie pamiętałam, ale jak się obudziłam koło niego bez ubrań ... ja już nie wytrzymuje... Nic z tego nie pamiętam. Jason ja nie chciałam, aby mój pierwszy raz tak wyglądał. Chciałam po pierwsze to zapamiętać. - rzekłam, mówiąc już mu wszystko. 
- Sukinsy* zapłaci za to, obiecuje Cat. - rzekł Jason. - Nie płacz już. 
Oderwałam się od niego i szybko się wytarłam. Wsiadłam do auta i czekałam na pozostałych. Po chwili przybyli. Wyjechaliśmy z garażu i kierowaliśmy się w stronę starych magazynów na obrzeżach...
----------------------------------------------------------CDN. 
Cześć kochani. Przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam, ale no koniec roku się zbliżał i musiałam poprawiać oceny. Także teraz będę dodawała bardzo szybko rozdziały. Przynajmniej się postaram. Dziękuję Wam za tyle odwiedzin i komentarzy. Kocham was <3

Muzyka

Rozdział 9 !

Odwróciłam się i zobaczyłam... Jasona. To on mnie gonił razem z Jaz. Szybko się do niego przytuliłam. Ktoś nas jednak popchnął, upadłam... Potem pamiętam tylko ciemność.
***2 dni później*** 
Poczułam bardzo dokładnie czyiś dotyk na swojej ręce. Ktoś szeptał coś. Próbowałam otworzyć oczy. Jednak przed tym jeszcze ujrzałam obrazy. Całe dzieciństwo, dorastanie, przygody tutaj, Eliasz, Eric... Wszystko. Momentalnie usiadłam i otworzyłam oczy. Leciały mi łzy. Byłam w pokoju. Moim pokoju. Przy mnie wszyscy siedzieli. Chris trzymał mnie za rękę. Bardzo się cieszę, że jestem z nimi, a nie z Eliaszem i Eric'em. Od razu rzuciłam się na Chrisa.
- Boże. Na reszcie. - szepnął Chris.
- Chris, braciszku. - rzekłam.
- Cat ? Pamiętasz coś ? - spytał Jason.
- Pamiętam wszystko. Od samego początku. - rzekłam. - Powiedźcie mi jedno. Skąd ich znacie ? - spytałam.
- Kogo ? - spytał Chris.
- Nie udawaj głupiego. Cały czas jeszcze pamiętam jak mnie nazwałeś i od razu mówię, że szukam mieszkania. - rzekłam.
- Cat...proszę nie wyprowadzaj się. - powiedział Chris. Nie wiedziałam czemu go to teraz obchodzi ? 
- Dlaczego ? -spytałam.
- Bo grozi Ci niebezpieczeństwo. - powiedział Jason. Wszyscy na niego spojrzeli. - No co ? W końcu musiała się dowiedzieć. Lepiej niech ode mnie się dowie. 
- Ona może nie wiedzieć tego. - rzekła Jazmyn. 
- Niech w końcu się dowie, bo ją czeka to samo. - rzekł Ryan.
- W końcu mi powiecie ? - spytałam już trochę poddenerwowana. Chris się zaśmiał pod nosem. - Och ! Zamknij się bracie. - rzekłam do niego. 
- Dobra. Powiedz jej. - rzekli wszyscy wspólnie.
- Ok... To zaczęło się jakieś 3 lata temu. Wszyscy potrzebowaliśmy kasy. Mój ojczulek był w gangu. Każdy z nas miał jakiś problem. Tata był w tym najlepszy na świecie. Wszyscy go podziwiali, ale też chcieli go zabić za konkurencje. W końcu stąd wszyscy się zgłosiliśmy do niego. Trenował nas, wysyłał, dawał rozkazy aż...staliśmy się najlepsi w branży. Pewnego dnia poszliśmy na bitwę gangu. To był nasz, czyli "DANGER", a przeciwny to "RORSEN" i należał do ojca Eliasza. - wtedy poczułam jak wszystko mi drętwieje. - Eliasz był tam. Jego ojciec zabił mojego, a gdy nikt mnie nie spostrzegł ja się zakradłem i zabiłem jego. Eliasz bardziej to przeżył. Powiedział, że się zemści. Za każdym razem mamy przez niego na pieńku. Gdy dowiedział się o dziewczynach...każdą porwał jego gang. Pierw była Car, potem Jaz...teraz poluje na...- przerwałam Jasonowi.
- Na mnie. - wyszeptałam.
- Tak. Cat nie martw się. Będziemy cię chronić. Proszę tylko się nie wyprowadzaj. - rzekł Chris. Przytuliłam się do niego.
- To dlatego nie chciałeś się przeprowadzić z nami. - rzekłam. Rozpłakałam się. Gdy wspomnienie o rodzicach wraca to mnie rozpruwa od środka. 
- Cat...nasi rodzice...-rzekł Chris. - Dzwonili. Powiedzieli, że niedługo zadzwonią do Ciebie. - rzekł uśmiechając się. Od razu się rozpromieniłam. Rzuciłam mu się na szyję. 
- Tak się cieszę.- oderwałam się od niego . - A co do gangu to słyszałam gorsze rzeczy, ale ci współczuję Jason. - rzekłam i do niego podeszłam. Przytuliłam się. Chyba tego się nie spodziewał, bo na początku nie wiedział co zrobić. 
Gdy się od niego odkleiłam, zaśmiałam się. 
- Głodna jessssteeem. - rzekłam uśmiechnięta. 
- Już idziemy. - rzekł Chris. 
- Ale mnie nóżki boląąą... - zaśmiałam się. 
- Wsiadaj księżniczko. - rzekł Jason schylając się przede mną plecami. 
- Dziękuję mój biały koniu. - wszyscy się zaśmiali. Wsiadłam na Jasona i od razu poszliśmy do kuchni. Po drodze Jas nie obył się bez tego, że chciał mnie zrzucić. Bez tego, że mnie gilgotał. A od tyłu reszta cały czas się z nas śmiała i mówiła, że ładnie razem wyglądamy. Nie wnikam w ich rozumowanie. Weszliśmy do kuchni i Jason posadził mnie na blacie. Potem się przede mną ukłonił w pas. 
- Co mam panience podać ? - spytał. 
- Po proszę letnie kanapki. - rzekłam skiniając głową. Wszyscy z nas mieli polewkę. Gdy się zorientowaliśmy, dołączyliśmy do nich. Ryan razem z Chazem już leżeli na podłodze ze śmiechu. Jason zrobił mi kanapki, a ja z chęcią je zjadłam. 
Wszyscy razem z lodami usiedliśmy na sofie. Znaczy ja z Jasonem usiedliśmy na sofie. Chris z Jaz i Car na drugiej. Ryan i Chaz wybrali podłogę. Wszyscy coś robiliśmy. Jedliśmy lody, a Ry z Chazem grali na XBoksie. Dziewczyny z Chrisem dopingowały chłopaków, gdyż grali we wyścigi. Każdy normalny człowiek pomyślałby, że jesteśmy normalni. Jednak gdyby zajrzało się w osobowość to każdy ma inną. Gang jeszcze wtopił się w nas. Z całych rozmyśleń wyrwał mnie krzyk chłopaków. Zaśmiałam się i spojrzałam na Jasa. Także był zamyślony. Wzięłam brudną łyżkę od lodów i przyłożyłam ją do nosa Jasona. Momentalnie wybuchłam śmiechem. Gdy reszta to usłyszałam, obejrzała się i tak samo wybuchła śmiechem. 
- Lepiej uciekaj. - ostrzegł mnie Jason. Ja szybko odłożyłam lody i zaczęłam uciekać przez cały dom. Jason cały czas biegł za mną, a reszta z nas się śmiała. 
- Ratuj Chris. - krzyknęłam ze śmiechem.
- Masz na co zasłużyłaś. - odkrzyknął. 
- Dziewczyny, chłopacy ? - spytałam. Oni tylko pokiwali głowami na nie. Dalej uciekałam aż Jason mnie dorwał i przerzucił sobie mną przez ramię. Zaprowadził mnie na kanapę i wysmarował mi całą twarz lodami. 
- Jason, baranie !!! - krzyknęłam. Wziął sobie trochę lodów z mojej twarzy i oblizał.
- Zemsta jest słodka. - rzekł.
Wszyscy wybuchli śmiechem. Ja wstałam i poszłam do kuchni. Wytarłam twarz w ręcznik. Moja twarz była cała lodowata. Wyszłam z kuchni i usiadłam koło Jasona. Spojrzałam na niego, a on miał taką cieplutką bluzę. od razu przycisnęłam swoją twarz do niej. Wszyscy ponownie się zaśmiali, ale mi było ciepło. Dopiero rozbudził mnie dzwonek przychodzącego SMS-a. Do mnie. Od razu poszłam do pokoju po niego. Odczytałam wiadomość, a jego treść mnie zszokowała. Mianowicie było w niej napisane...
-----------------------------------------------------------
Hej moi kochani. 
Dziękuję Wam za tyle komentarzy i wyświetleń. Co u Was słychać ? Macie jakieś pomysły co może być w SMS-ie i kto go napisał ? Odpowiedzi piszcie w komentarzach.Dziękuję i całuję.
Piosenka

Rozdział 8 !

Po tym usłyszałam jedynie szyderczy śmiech Eliasza i odpłynęłam w nie pamięć.... 
*** rok później ***
Ten cały rok był dla mnie bardzo trudny. Pracuję dla Erica. To szef Eliasza. Jest dla mnie bardzo miły. Prawdopodobnie straciłam pamięć po tym jak uderzył we mnie samochód. Eliasz mnie wtedy uratował. Teraz dzięki Eliaszowi, z którym jestem mam dach pod głową. Może i pracuję w nocnym kubie "Spam" i jestem tancerką na rurze, ale nikt nie ma prawa mnie dotknąć. Tak wszystko się zmieniło. Pamiętam tylko mojego brata. Eliasz powiedział, że on zginął razem ze mną gdy jechał. Przykro mi z tego powodu. 
***dzień***
Następny ten sam dzień. Wstałam wcześnie, oczywiście nie wyspana. Przy moim boku spał tak słodko Eliasz. Cmoknęłam do w usta. On przedłużył pocałunek. Otworzył oczy. Jego błękitne, cudne oczy. Uśmiechnął się.
- Cześć piękna. - rzekł. Ja się lekko zarumieniłam i wyszczerzyłam się.
- Dobry misiu pysiu. - rzekłam. On się zaśmiał. Ja już wstawałam i z moimi ubraniami 
weszłam do łazienki. Szybko się umyłam, ubrałam swoje rzeczy i rozczesałam swoje długie włosy. Umalowałam się i popsikałam się perfumami. Wyglądałam zabójczo. Wyszłam z łazienki i od razu moje usta zostały zaatakowane przez Eliasza. Oderwałam się od niego i podeszłam po moja torebkę.
- Kochanie zostań. - prosił mnie.
- Nie mogę. Dzisiaj i ty i ja idziemy do pracy. Zobaczymy się potem. Kocham cię. - cmoknęłam przed wyjściem go w usta i opuściłam mieszkanie.
 Zeszłam do garażu i wsiadłam do mojego Audi.Włączyłam muzykę i wyjechałam na ulice. Jechałam przez dłuższy moment podśpiewując sobie piosenkę. Wyjeżdżałam z rogu aż dostrzegłam czarny samochód pędzący z niego. Zablokował mi drogę. Wyszłam z auta. Wiem to lekkomyślne, ale umiem się bronić. Z auta wyszła szatynka, a za nią chłopaki. Skąś ich znałam, ale nie wiem. Widzę wszystko przez mgłę.
- Serio ? Nie mogliście mnie przepuścić ? - spytałam wkurzona.
- Cat ? - spytała szatynka. 
- Tak to ja. Ale kim ty jesteś ? - spytałam marszcząc brwi.
- Nie pamiętasz nas ? - spytał jakiś chłopak. 
- No raczej bym się nie pytała. - rzekłam sarkastycznie.Przeglądałam się na wszystkich. Zatrzymałam swój wzrok na blondynie. Spojrzałam na jego oczy. Były takie same jak moje. Jego postura była taka jak moja. Spojrzałam raz jeszcze w jego oczy. Momentalnie wszystko stanęło mi przed oczami. Obrazy rodziców, dzieciństwa, mojego brata Chrisa i przyjaciół. To byli oni. Ale jednego nie rozumiałam. Przecież Chris nie żyje...
- Cat ? To my. To twój brat. Pamiętasz nas ? - spytał szatyn.
- Przez mgłę. Mój chłopak Eliasz powiedział, że miałam wypadek. - rzekłam.
- Chłopak ? Eliasz ? - spytała jak sądzę Jazmyn.
- Tak. Eliasz to mój chłopak. Był jedyny, który był przy mnie po wypadku gdy straciłam pamięć. - wyjaśniłam. Oni zrobili bardzo dziwne miny.
 - Zabije go za to co Ci zrobił. - krzyknął Chris. Teraz już byłam pewna, że to on.
 - Chris ? - spytałam. On od razu przeniósł swój wzrok na mnie i się uśmiechnął.
- Tak siostrzyczko ? - spytał mnie.
- Nie wierzę, że ty żyjesz. - rzekłam i szybko się do niego przytuliłam.
 - Czekaj, co ? Żyję ? O czym ty mówisz ? - spytał.
 - No Eric mój szef i Eliasza szef powiedział, że zginąłeś w wypadku samochodowym, który ja spowodowałam. - wyjaśniłam.
- Jaki szef ? Gdzie ty pracujesz ? - spytał teraz chyba Ryan.
- Eric Watson. To mój szef. Pracuje w " Spam " jako tancerka na rurze. - wyjaśniłam po cichu. Teraz się tego wstydziłam.
- Ty jesteś prostytutką ? - spytał Chaz.
 - Nie ja tylko tańczę. - dokończyłam.
- Nie wierze, że on to zrobił. - rzekł Chris.
- Zamorduje sukinsyna. - krzyknął Jason. 
- Wyjaśni mi ktoś wszystko ? -spytałam. Wiem, że wszyscy są w jakiś gangach.
 - Dobra, ale jedziemy do domu. - rzekł Chris.
- Ale ja nie mogę się spóźnić. - wyjęczałam.
- Cat ? Czy oni Ci coś robili ? - spytał Jason.
- Ja muszę już iść. Przepraszam. - wsiadłam do auta i szybko ich ominęłam.Nie mogę w to uwierzyć, że Chris żyje. 
Ja... Cały czas byłam okłamywana. Jeszcze...wiem, że muszę to wyjaśnić. Musi mi ktoś to powiedzieć. Prawda ? Zajechałam do klubu. Poszłam do swojej garderoby. Przebrałam się w strój 
 i do tego wysokie szpilki. Nie wstydzę się swojego ciała. Nikt nie może mnie poznać, gdyż mam na sobie maskę. Cieszę się z tego powodu. Weszłam na scenę i zaczęłam swoją prace. Po około 3 godzinach się skończyła. Poszłam do garderoby i przebrałam się we wcześniejsze ubrania i wyszłam. Skierowałam się do Eliasza. Muszę z nim przecież pogadać. Poszłam i znalazłam go w loży. Siedział z Eric'em. Boże. 
- Możemy pogadać ? - spytałam. Oni skinęli głowami. Od razu się dosiadłam.
- O co chodzi ? - spytał Eric.
- Chodzi o to, że mnie okłamaliście. - rzekłam.
- Z czym ? - spytał Eliasz.
- Chris żyje, a wy o tym wiedzieliście. - rzekłam.
- Skąd o tym wiesz ? - spytali.
- Widziałam go dzisiaj. - powiedziałam.
- Ty szmato !!! - krzyknął Eliasz.
 Wzięli mnie pod ręce. Wyrywałam się im. Wyszliśmy z klubu. Chcieli mnie wsadzić do samochodu. Eliasza uderzyłam z łokcia, a Erica w krocze. Próbowałam uciec. Na prawdę. Chciałam. Weszłam na ulicę. Biegłam ile wlezie. Słyszałam jak za mną biegli. W końcu któryś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam...
----------------------------------------------------------
Hejka kochani. Bardzo Wam dziękuję za mnóstwo wyświetleń. Liczę na jeszcze więcej. Kocham was i zapraszam do komentowania. Całuję :* <3
Buziaczki